kontur (2 kB)

wiking300. (17 kB)

Spływ kajakowy Dunajcem etap 4:
na trasie:
Sromowce Wyżne – Krościenko - Jazowsko

24 - 25 lipca 2021 r.

dunajec01 (182 kB)

PROGRAM SPŁYWU:

Spływ kajakowy Dunajcem cz. IV:

24.07.2021 r.
Sromowce Wyżne - Krościenko nad Dunajcem (23 km)
25.07.2021 r.
Krościenko nad Dunajcem - Jazowsko (25 km)


DZIEŃ I

Konsensus majestatów
czyli Przełom Dunajca

Znowu 6:30 (czyli środek nocy:)), start z Bulwarowej. Dla mnie dzień ten musiał zacząć się nieco wcześniej, gdyż istniała konieczność aby wspólnie i w porozumieniu z kierowcą Marcinem ukryć w autokarze wiosło, które miało być prezentem dla naszego Ryszarda. W tym celu należało umówić się pod Domem Wędkarza, dokonać ukrycia a następnie, jakby nigdy nic, udać się na miejsce zbiórki własnym transportem. Tak też się stało. Droga na start spływu minęła dosyć szybko, mimo zbierania po drodze kolejnych uczestników oraz umiejętnych akrobacji autokarem po serpentynach. Tego dnia miejscem startu były Sromowce Wyżne. Pogoda, skutecznie widać zaklinana przez Ryśka, znów dopisywała. Po tradycyjnej już odprawie, na której pan Daniel dostarczający kajaki opowiedział co nas czeka w ciągu dwóch dni naszego spływu, przygotowaliśmy kajaki, dopięliśmy kapoki i ruszyliśmy w kierunku Przełomu Dunajca, czyli najpiękniejszego odcinka rzeki. Wypłynięcie poprzedził tradycyjny rytuał Andrzeja/Neptuna odprawiony w intencji dobrego spływu i łaskawego nurtu.

dunajec02 (137 kB)
dunajec03 (132 kB)
dunajec04 (117 kB)

Przepływając przez Pieniny Dunajec tworzy kręty, skalisty wąwóz o długości około 9 kilometrów. Wąwóz otoczony jest kilkusetmetrowymi ścianami, których wapienne urwiska przepięknie komponują się z porastającymi je lasami. Unikalny krajobraz tego zakątka urzeka. Dla miłośnika gór i pływania to swoisty konsensus dwóch majestatów, rzecz bardzo rzadko spotykana. Gdy człowiek sobie to uświadomi wrażenia powalają. Po, wydaje się, niedługim czasie (nikt czasu bowiem nie mierzył) na horyzoncie wyłoniły się Trzy Korony. Zrobiliśmy zatem postój na przystani flisackiej aby delektować się dłużej tym widokiem no i wylać wodę z kajaków, napełniały się nią bowiem nieuchronnie w czasie spływania kolejnych bystrz. W zdecydowanie lepszej sytuacji były osoby, które wybrały na ten etap kajaki morskie. Przynajmniej w mojej ocenie, kajak tego typu jest najlepszy. Nie dosyć, że nie tonie to jeszcze woda się przez niego po prostu przelewa. Duże fale pokonuje się nim wyśmienicie.

dunajec05 (112 kB)
dunajec06 (148 kB)
dunajec07 (134 kB)
dunajec08 (121 kB)
dunajec09 (123 kB)
dunajec10 (147 kB)
dunajec11 (131 kB)

Dosyć stresujący na przełomowym odcinku był jednak tłok. Normalnie jak w Dolinie Kościeliskiej z okazji krokusów. Trzeba było uważać na tratwy flisackie, pontony i inne kajaki płynące bezładnie w dużych liczbach. Płynęliśmy zatem slalomem, starając się zachować dystans, w szczególności na bystrzach. Niepostrzeżenie znaleźliśmy się w Szczawnicy, gdzie był postój na przystani a potem po prostej do Krościenka nad Dunajcem, gdzie nasz kierowca Marcin poczynił rezerwację strategicznego miejsca na polu namiotowym, czekało nas tego wieczora bowiem wiele niespodzianek...


Neptun i jego świta - czyli chrzty wodniackie

Po tym jak wszystkie osady dobiły do brzegu w Krościenku nad Dunajcem, po rozbiciu namiotów i drobnej zadymce, że grupa rozpierzchła się po miejscowości w poszukiwaniu jedzenia oraz celem zabezpieczenia innych potrzeb, na brzegu Dunajca pojawił się Neptun i jego świta przyzywając nofitów na chrzest wodniacki. Trzeba powiedzieć, że tym razem obrodziło, bo do chrztu kandydowały nie tylko osoby nowe w naszym gronie ale i dekownicy.

dunajec12 (176 kB)

Podczas gdy kandydaci i kandydatki oczekiwali w napięciu na dalszy rozwój wypadków pod czujnym okiem Diablicy uzbrojonej w piekielny trójząb, trwały przygotowania do „badań i testów”, które miały stanowić weryfikację wytrzymałości i przydatności neofitów. Neofici patrzyli, a na ich twarzach rosło napięcie...

dunajec13 (173 kB)
dunajec14 (139 kB)
dunajec15 (176 kB)
dunajec16 (92 kB)

Nie szło tak łatwo, gdyż niektórzy neofici atakowali personel lub stawiali czynny opór broniąc się przed nieuniknionym rękoma, nogami i czym tam jeszcze mogli. Ostatecznie wszyscy kandydaci zostali zweryfikowani pozytywnie i dostąpili zaszczytu nadania przez Neptuna wybranego przez siebie imienia wodniackiego. Inwencja twórcza w zakresie wyboru imion była zaskakująca. Od bóstw wodnych po Ubota 700 czy inne, nienadające się do napisania. Nie oszczędzili nawet pana Daniela dostarczającego kajaki, który nieświadomy niczego akurat się napatoczył.

dunajec17 (156 kB)
dunajec18 (106 kB)
dunajec19 (140 kB)
dunajec20 (178 kB)

Po chrztach niespodzianka czekała na naszego komandora Ryszarda, mianowicie w podziękowaniu za całokształt działalności otrzymał od nas wiosło ze specjalną dedykacją i podziękowaniem za bajeczne spływy kajakowe. To to samo wiosło, które o 6 rano chowane było w autokarze. Zaskoczenie i uśmiech malujący się na twarzy chłopa warte były wcześniejszego wstawania i całego cyrku pod Domem Wędkarza.

dunajec21 (127 kB)

Szalona noc solenizantek i solenizanta

Po wszystkich opisanych wyżej ekscesach przyszedł czas na kolejne. Po zjedzeniu tradycyjnej fasolki autorstwa Królowej Teresy I, mieszanej przez Marzenkę oraz pysznego ciasteczka od Kingi. Do świętowania na ten dzień było jeszcze okazji wiele a mianowicie imieniny Kingi, czterech Anek oraz urodziny Witka. W ramach prezentów Królowa Teresa I oraz Rysiek wręczyli sygnowane sztuki gustownej bielizny, którą solenizanci natychmiast przywdziali. Przy dźwiękach gitarowej muzyki Marka spędziliśmy miły wieczór, wspominając urokliwe zakątki Przełomu Dunajca i przygody przeżyte dotychczas na jego wodach, w tym historię zagubionej szczęki z drugiego etapu. Były tańce, śpiewy i zbyt mocne uściski, mało brakło bowiem aby Królowa Teresa I została zgnieciona :)

dunajec22 (161 kB)

DZIEŃ II

Leniwy poranek

Dzień przywitał nas słońcem i gorącem. Leniwie popłynęły poranne godziny. Jedni przygotowywali śniadania, inni odnajdywali w swoich namiotach nie swoje rzeczy, jeszcze inni snuli się po biwaku. Nagle jednak zorientowałam się, że coś jest nie tak, coś za cicho. Nikt nie wrzeszczy i w garnki nie wali. Królowa zaspała! Niebywałe! Około godziny 10, po poskładaniu namiotów i przyległości. Rozpoczęliśmy przygotowania do zejścia na wodę. Tego dnia przed nami było 25 km z Krościenka nad Dunajcem do Jazowska.

dunajec23 (182 kB)

Jedno wielkie bystrze

Odcinek od Krościenka do Jazowska obfituje w wiele ciekawych efektów rzecznych. Właściwie to jest jednym wielkim bystrzem z krótkimi odcinkami spokoju. Na tym jednak etapie to chyba już nikogo nie napawało strachem, a stanowiło jedynie dobrą zabawę.

dunajec24 (119 kB)
dunajec25 (113 kB)

Obowiązkowy postój komandor zarządził przy barze w Tylmanowej, tuż za tzw. ptasim uskokiem. To bystrze, rodzaj progu, które kiedyś, jak wynika z przekazów starszyzny, prezentowało znaczny stopień trudności, a dziś złagodzone przez czas i nurt Dunajca, jest całkiem przyjemne do spływania.


dunajec26 (94 kB)

Skorzystaliśmy zatem z oferty baru czy własnych zasobów i posililiśmy się nieco. Niektórzy byli tak głodni, że nawet kasku i kapoka nie mieli czasu zdjąć. W międzyczasie niebo zasnuło się grubymi chmurami, z których po chwili zaczął padać deszcz. Przeczekaliśmy go pod barowymi parasolami, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę do Jazowska.

dunajec27 (136 kB)
dunajec28 (90 kB)
dunajec29 (126 kB)
dunajec30 (104 kB)

Korzystając z ostatnich bystrz z dużymi falami dotarliśmy na metę oznaczoną przez kierowcę Marcina naszym klubowym banerem żałując, że to już koniec. Oczywiście i na tym etapie nie brakło wywrotek ale to już nic dziwnego, sytuacje takie stały się po prostu normą.

Medale dla wytrwałych

Osobom, które przepłynęły wszystkie cztery etapy Dunajca na odcinku Sromowce Wyżne - Opatowiec (łącznie 171 km) komandor wręczył medale pamiątkowe.

dunajec31 (175 kB)
dunajec32 (256 kB)

Podsumowując, Dunajec jest piękną rzeką, wartą przepłynięcia. Ma jednak kilka zaskakujących oblicz. Uczy pokory i respektu dla natury i żywiołu. Dla mnie osobiście te cztery etapy były wielkim wyzwaniem ale dały mi także wiele czystej niezmąconej radości, a także możliwość poznawania siebie i własnych reakcji. Myślę, że pozostali mają podobne wrażenia i wnioski. Pozostaje zatem oczekiwać na przyszłe tak emocjonujące spływy.
W tym miejscu serdecznie dziękuję Danielowi za 171 km cierpliwości, dobrych rad, nauk, uwag i sztorcowania:)

Katarzyna Nowaczyńska

Relacja fotograficzna - Katarzyna Nowaczyńska
Relacja fotograficzna 2 - Katarzyna Nowaczyńska
Powrót

copyright