kontur (2 kB)

Saska i Czeska Szwajcaria, Drezno
28.04 - 03.05.2011 r.

Linia
Kierownik wycieczki: Andrzej Sieja
Pogoda: wiosenno - zimowa

TISKIE STIENY- rezerwat

Saska i Czeska Szwajcaria, Drezno

Mijają kolejne dni, jak wróciliśmy z wycieczki do Czeskiej i Saskiej Szwajcarii. Wróciliśmy do swoich codziennych zajęć, do pracy, ale myślę, że każdemu jak echo kołaczą się w głowie obrazy, sytuacje , rozmowy które mieliśmy okazję przeżyć. W większości staraliśmy się zapamiętać te chwile aparatem fotograficznym czy poprzez foldery turystyczne, by potem uporządkować sobie każdy dzień. Ja również tak mam i teraz na spokojnie staram się dotrzeć do tych wszystkich obrazów, zabytków, docenić jakie miałam szczęście, że mogłam tam być i to zobaczyć. Nie wspomnę o możliwości spotkania, rozmowy i śpiewania z Wami na wieczorkach, czy podczas całego dnia. Okazuje się ,że wiele mam do nadrobienia materiału historycznego, na początek książka J. Ignacego Kraszewskiego "Hrabina Cosel" już czeka, jak skończę pisać to sprawozdanie to zbieram się do jej czytania. Postaram się opisać chronologicznie moje spojrzenie na każdy dzień tej wycieczki w formie dziennika.

Katedra św. Piotra w Budziszynie
Barokowy portal do kapituły przyklasztornej przy Katedrze św. Piotra w Budziszynie.

I DZIEŃ - 28.04.2011

Szczęśliwie i w dobrym czasie docieramy do średniowiecznego Budziszyna w Niemczech. Miasteczko zamieszkują tutaj od wieków Niemcy i Łużyczanie-(niewielki naród słowiański), utrzymujący własną kulturę, język, obyczaje do dziś). Jest to nieduże miasteczko, ze skupionymi na niewielkiej powierzchni zabytkami ok. 1300. Grube mury znajdujące się wysoko nad doliną rzeki Szprewy świadczą o jego świetności i możliwościach obronnych. Usytuowane jest jak większość miast na wzgórzu, z górującym nad miastem gotyckim dwu wyznaniowym kościołem protestancko- katolickim św. Piotra. Na tym przykładzie widać możliwość szanowania się wzajemnie dwóch kultur i dwóch wyznań. Wąskie uliczki, schody prowadzą do uroczych zakamarków, do bram, wież, baszt, tworząc niesamowity klimat tego miasta. Czasami wielkie wrażenie robią niekoniecznie wielkie budowle, i tak, wielu urzekł mały cmentarzyk Łużyczan. Skromny ,zielony, jak kwitnący wiosenny ogród wśród ruin kaplicy. Wrażenia podczas zwiedzania Budziszyna potęgowała piękna pogoda i zapachy kwitnących dookoła rododendronów i bzów.

Udajemy się do Decina w Czechach. Po dotarciu na miejsce wychodzimy na Pasterką Skałę z malowniczo wyglądającym, wysoko na skale wybudowanym zameczkiem nad brzegiem Łaby. Stąd rozpościera się panorama na Decin i zamek. W optymistycznych nastrojach, na dalsze piękne dni, udajemy się do hotelu Maxicky, na kolację.

Bastiony skalne w SZHRAMMSTEINE.
Bastiony skalne w SZHRAMMSTEINE.

II DZIEŃ - 29.04.2011

Przyjechaliśmy do Czeskiej i Saskiej Szwajcarii, Saksonii by zwiedzić okoliczne zamki, miasta ale także by poznać ciekawe osobliwości przyrody, górskie szlaki. I tak drugiego dnia oglądamy Wodospad Lichtenhainer - trochę nas rozczarował jego rozmiar, ale malownicze położenie rekompensuje jego wysokość. Dalej nasza trasa górska wiedzie przez skalne bastiony Schrammsteine, Kusztal. Albo jesteśmy na ich szczycie, po pokonaniu kilkuset schodków, drabinek, albo po pokonaniu tej trasy w dół, oglądamy je od dołu. Piękny dzień piękne widoki, chociaż straszy nas "pochrząkująca" burza, z której po południu pada niewielki deszcz.

Tego dnia odwiedzamy jeszcze Kleine Bastei - przepiękne miejsce ze skałami wysokimi, kilkudziesięciometrowymi, w kształcie baszt, między którymi można przemieszczać się po umocowanych kładkach. Stąd rozpościera się malowniczy widok na okolicę i przełom rzeki Łaby.

Drezno - Katedra
Drezno. Katedra protestancka NMP, odbudowana ze zniszczeń wojennych w 2004r.

III DZIEŃ- 30.04.2011

Kolejny dzień rozpoczynamy od zwiedzania pałacu w Pillnitz - letniej rezydencji elektora Saksonii, Króla Polski Augusta Mocnego. Pani przewodniczka zapoznała nas krótko z historią życia, zabaw, miłości króla oraz z ówcześnie panującymi obyczajami. Podziwiane przez nas piękne ogrody, w czasach saskich były miejscem zabaw i uciech królewskich. Centralny ogród w stylu francuskim, w wiosennej krasie otoczony Pałacem nad Wodą i Pałacem na Wzgórzu, powstałe w manierze chińskiej prezentują się wspaniale. Dalej ogrody w stylu angielskim, labirynty roślinne, kwitnąca aleja kasztanowa, o tej porze roku są fascynujące. Tę różnorodność florystyczną i botaniczną parków zawdzięczamy zainteresowaniom rodziny Wettinów, którzy urządzili tu ośrodki hodowli roślin przed laty. Dzisiaj królową Pillnitz ( w przenośni można ją nazwać) jest 250-letnia zimozielona kamelia japońska, która raz do roku obsypuje się 35-tysięcznym karminowym kwieciem. Od 1992 roku ma swój "prywatny" ,ruchomy domek ochronny, który komputerowo steruje klimat dla tej 9 m rośliny. Mieliśmy okazję kilka kwiatków jeszcze zobaczyć, ale roślina była już w fazie przekwitania. Inną florystyczną niespodziankę sprawił nam ogród na dziedzińcu pałacu, z kilkudziesięcioma posadzonymi tam okazami liliowego bzu, uformowanego w kształcie drzew. Ciekawy i zaskakujący widok, na dodatek trafiliśmy na ich pełny rozkwit i roztaczający się od nich piękny zapach. Z Pałacu nad Wodą prowadzą schody wprost do Łaby, z których można by wsiąść wprost do gondoli, jak to czynił dwór króla Augusta Mocnego. Niestety nikt już dzisiaj nam tego nie zaproponował, więc pozostała wyobraźnia - jak to w szeleszczących sukniach, pod mankiet z dżentelmenem spacerujemy po parku i płyniemy po Łabie.

Ten sielski widok zakłóca informacja, że bliskość Łaby nie zawsze służy pałacowi w Pillnitz. W 2002 roku, powódź tysiąclecia nie oszczędziła i tego miejsca. Poziom wody jak pokazują znaki na murze był tak wysoki, że woda dostała się do budynków i parku. Na szczęście, mimo poważnych uszkodzeń udało się przywrócić park i pałac dla zwiedzających.

Tego dnia udajemy się do Drezna i tu część architektury poznajemy z okien autokaru: min. 3 zameczki nad Łabą, Zameczek Lingnera, stadion Dynamo Drezno. Pierwszym miejscem które zwiedzaliśmy, był "najpiękniejszy sklep nabiałowy świata" w Dreźnie. Ciekawa nazwa, a jest to rzeczywiście sklep z pięknym wystrojem sklepowym, ściany wyłożone kafelkami, a wszystko w miśnieńskiej porcelanie. Sklep ten jest na liście UNESCO.

Drezno bogate jest w zabytki, szczególnie związane z Augustem Mocnym i Rodem Wittigów. Są to: "Barokowe Serce"- Pałac Zwinger, wybudowany na polecenie Augusta Mocnego, służący do organizowania festynów. Na dziedzińcu podziwiamy Bramę Koronną a w Pawilonie Kurantów trudno oderwać wzrok, od miśnieńskich porcelanowych "cacuszek".

Galeria obrazów w pałacu Zwinger jest jedną z najbardziej znaczących i znanych muzeów malarstwa europejskiego. Zbiory zostały zgromadzone przede wszystkim przez Augusta Mocnego II i jego syna Augusta III. Najbardziej znanym dziełem jest "Madonna Sykstyńska" Rafaela Santi. Duża Ilość obrazów, znane nazwiska malarzy, znane dzieła przyprawiają o zawrót głowy.

Oczywiście to nie koniec zwiedzania Drezna, jeszcze:
Opera Sempera na Placu Teatralnym, Katedra katolicka - jedyna w Dreźnie, gdzie w podziemiach spoczywa serce króla Augusta Mocnego. Obok drezdeńskiego zamku znajduje się podwórze stajenne, gdzie odbywały się turnieje rycerskie. Duże wrażenie robi 102 m fasada "Długich arkad", przedstawiająca 800-letnią historię saskiego rodu Wittigów. Władcy przedstawieni są na 24 tys. płytek, z porcelany miśnieńskiej.

Kolejną reprezentacyjną budowlą Drezna jest katedra protestancka NMP, której odbudowa zakończyła się dopiero w 2004 roku. Drezno w czasie II wojny światowej doznało totalnych zniszczeń poprzez tzw. "naloty dywanowe". Katedra przez wiele lat pozostawała w wielkiej ruinie. Podobnie jak wokół otaczające kamieniczki rynku, które zostały odbudowane i zrekonstruowane dopiero w 2006 r. Posiłkowano się przy ich odbudowie nawet panoramami z obrazów Canaletta. Dzisiaj trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno było tu wielkie gruzowisko. W Dreźnie spędziliśmy kilka godzin, a myślę że i kilka dni było by za mało, aby dobrze zapoznać się z tym miastem i jego historią.
No cóż , czas wracać do hotelu, jutro czekają nas kolejne atrakcje.

IV DZIEŃ- 01. 05. 2011 r.

Rozpoczynamy nasz dzień dzisiejszy, bogaty w wydarzenia od wędrówki w rezerwacie "TISKIE STIENY". Wędrując wśród skał o charakterystycznym kształcie i nazwach przypominamy sobie przejście wśród "Błędnych Skał" w Polsce. Próbujemy przypisać nazwę skały do jej wyglądu, ale jest to dosyć trudne.

W dalszej części dnia udajemy się na ZAMEK STOLPEN. W czasie drogi, zapoznajemy się z tragiczna historia hrabiny Cosel, osadzonej w wieży zamku przez 49 lat. Na miejscu odwiedzamy ową wieżę, grób hrabiny, studnie wykutą w bazalcie. Duże wrażenie zrobiły narzędzia tortur, zebrane tutaj w kazamatach zamku i nasza wyobraźnia przy ich zastosowaniu. Wg. planu mieliśmy przejść pod Pravcicką Bramę w Czechach, ale dojazd do szlaku z dwóch stron był nieprzejezdny dla autokaru (to skutki ubiegłorocznej powodzi), wiec następuje zmiana planów i udajemy się do rezerwatu " Pańska Skała". Tutaj wykonujemy kolejną serie zdjęć, aby zapamiętać tę formę skalną uformowaną w postaci pionowych bazaltowych słupów skalnych.
Wieczorem mimo zmęczenia organizujemy wieczorek z gitarą i śpiewem.

ZAMEK STOLPEN
Zamek STOLPEN. Widok z wieży w której była więziona hrabina Cosel.

V DZIEŃ- 02.05.2011 r.

Znowu nastawiamy się na zwiedzanie i rozpoczynamy je od Manufaktury Porcelany w Miśni. Tu zapoznajemy się w skrócie z technologią i rękodziełem produkcji porcelany, następnie zwiedzamy muzeum. Nade wszystko próbujemy coś wybrać i kupić na pamiątkę z Miśni w firmowym sklepie. Niestety dla niektórych pozostały jedynie pocztówki ze zdjęciem miśnieńskiej porcelany za 0,80 Ź. Ceny tej porcelany są ogromne. Następnie zwiedzamy miasteczko i jego zabytki.

Udajemy się do kolejnego zamku MORITZBURG - tzw. "zamku na wodzie". To również miejsce związane z elektorem saskim Augustem Mocnym, była to rezydencja myśliwska i pałac letni. Zamek zbudowany jest na wyspie, z każdej strony otoczony przez wodę , ze stałym lądem połączony groblą. Obchodzimy zamek dookoła, odnowiony pięknie i majestatycznie prezentuje się na tle wody i soczystej zieleni.

Następnym punktem jest Twierdza Konigstein. Już niestety w drobnym deszczu i chłodzie wita nas nigdy nie zdobyta twierdza Przy dobrej pogodzie, ze skalnej platformy twierdzy można podziwiać dalekie, piękne okolice Szwajcarii Saskiej. Cały teren 9,5 ha platformy tworzy małe miasteczko z potrzebnymi do życia tu budynkami i urządzeniami, gdyż w przeszłości mieszkali tu żołnierze z całymi rodzinami. Dziś w niektórych gabinetach znajdują się wystawy, wyposażenie wojskowe, dokumenty, które opowiadają o historii tej "królewskiej skały".
Ma ona też polski akcent- więzieni tu byli polscy dowódcy po II wojnie światowej.

Figurki z porcelany miśnieńskiej.
Miśnia. Figurki z porcelany miśnieńskiej.

VI DZIEŃ - 03.05.2011 r.

Niestety ,co dobre szybko się kończy i nasz wyjazd dobiega końca, ale jeszcze w dniu dzisiejszym, zanim przekroczymy granicę polsko-czeską mamy w planie zwiedzanie miasteczka górniczego KUTNA HORA, niedaleko Pragi. W miasteczku tym znajdowały się kopalnie rudy srebra. Zwiedzanie rozpoczynamy od Kościoła św. Barbary. Potężny kościół, budowany przez niemal 500 lat, swoja wspaniałością i wyniosłością miał dorównać Katedrze św. Wita w Pradze. Rzeczywiście jest piękny i potężny i góruje nad miasteczkiem. Wewnątrz wyposażenie świątyni pozostało oryginalne- barokowe. Przechodząc do rynku miasteczka idziemy wzdłuż budynku Kolegium jezuickiego, mijamy Czeskie Muzeum Srebra, Kościół św. Jakuba, Kościół św. Jana Nepomucena. Mniejsze ale warte zobaczenia budowle to: Kolumna wotywna (morowa), Kamienny Dom, Kamienna studnia, rynek. W Czechach trafiamy na puste, zamknięte kościoły, bez życia, bez duszy. Wnętrza można obejrzeć tylko za opłatą lub w ogóle zamknięte są na głucho. Robi to przygnębiające wrażenie, smutno gdy takie piękne historyczne dobra niszczeją.

Dalej przejeżdżamy do ostatniego miejsca zwiedzania, na przedmieścia Kutnej Hory do Siedlec, gdzie 1142 r. został założony pierwszy klasztor Cystersów w Czechach. Niestety Cystersów już tu nie ma, a przyklasztorny Kościół Panny Marii można zwiedzić (jak pisałam wcześniej) za opłatą. Jest to największa budowla na planie krzyża łacińskiego w Środkowej Europie.

Ciekawym miejscem jest również kościół cmentarny z ossarium. Osobliwością jest wnętrze kaplicy, utworzone niemal wyłącznie z ludzkich kości. Może nie jest to najprzyjemniejszy widok, zwłaszcza że tworzą go szczątki ok. 40.000 ludzi, ale ten wystrój jest tak pomyślany aby przypominać nam i kruchości ludzkiego życia.

Pańska Skała - bazaltowe organy
Rezerwat "Pańska Skała" - bazaltowe organy

Można by zakończyć tak to moje pisanie, że po obejrzeniu tej kaplicy czaszek mamy świadomość jakie mieliśmy szczęście, że mogliśmy się spotkać, miło i wesoło spędzić wspólnie tę krótka chwilę życia, naprzeciw całego czasu przemijania.
Tym zwiedzaniem kończymy nasz pobyt w Czechach i Niemczech i udajemy się w stronę granicy.

Jak widać program wycieczki był bardzo napięty, trudno było na bieżąco kontemplować każdy ujrzany zabytek, miasto czy trasę górską. Dopiero gdy przygotowywałam ten opis (a trwało to długo) rozsmakowywałam się w tym co widziałam, i co przeżyłam. Ten długi opis świadczy o tym, że tych wrażeń było masę, ale jak to się stało, że ten 6-dniowy wyjazd minął jak jeden dzień?. Myślę ,że odbieracie to tak samo, dodajcie do tego własne wspomnienia i odczucia.

Chciałam podziękować organizatorom tej wyprawy, Andrzejowi, Gieniowi, że pokazali nam kawał pięknego świata. Dziękuję również kierowcy Rafałowi, że po krętych i ciasnych drogach Czeskiej i Saskiej Szwajcarii bezpiecznie nas obwoził.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Agata Karwowska

Linia
Relacja fotograficzna - Zbigniew Sieja
Relacja fotograficzna - Andrzej Semen
Linia
Powrót
copyright