<
kontur (2 kB)

Szlak Orlich Gniazd

etap VIII
Złoty Potok - Olsztyn

19.10.2019 r.

Linia
Kierownik Wycieczki: Jacek Wiechecki
Złoty Potok – Olsztyn 4:15 h 15.6 km
mapka-olsztyn (74 kB)

Złoty Potok 0:10 h (0.6 km) czerwony (0 kB) 0:10 h (0.6 km) Janów, szkoła 1:15 h (4.8 km) czerwony (0 kB) 1:25 h (5.3 km) Pabianice 1:00 h (3.9 km) niebieski (0 kB) 2:25 h (9.3 km) Zrębice 0:05 h (0.3 km) niebieski (0 kB) 2:30 h (9.6 km)Zrębice, rozejście szlaków 0:30 h (1.8 km) czerwony (0 kB) 3:00 h (11.4 km) Pod Karzełkiem 0:35 h (1.6 km) czerwony (0 kB) 3:35 h (13.1 km) Sokole Góry0:02 h (0.1 km) czerwony (0 kB) 3:37 h (13.2 km) Skrzyżowanie czerwony (0 kB) / zolty (1 kB) 0:03 h (0.2 km) czerwony (0 kB) 3:40 h (13.4 km) Pod Górą Knieja 0:30 h (1.9 km) czerwony (0 kB) 4:10 h (15.3 km) Olsztyn, ul. Karlińskiego 0:05 h (0.3 km) czerwony (0 kB) 4:15 h (15.6 km) Olsztyn

Linia olsztyn (132 kB)

Ruiny zamku w Olsztynie koło Częstochowy
należą do najlepiej rozpoznawalnych warowni jurajskich. Cylindryczna, wysoka na 35 metrów wieża przyciąga wzrok już z daleka. Zbudowana z białego wapienia, a nadbudowana z brunatnej cegły, przypomina maszt okrętu unoszącego się na morskiej kipieli. Rzeczywiście, zamek był świadkiem wielu dramatycznych wydarzeń, w tym zgładzenia Maćka Borkowica. Od połowy XVII wieku zaczął popadać w ruinę. Wreszcie stał się atrakcją turystyczną, leżącą na popularnym Szlaku Orlich Gniazd.

Historia zamku w Olsztynie

Zamek w Olsztynie posadowiono na skałach już w drugiej połowie XIII wieku, jako jeden z elementów systemu obronnego Małopolski od strony Śląska. Kazimierz Wielki znacznie go rozbudował. Jako że zamek doskonale spełniał powierzone mu zadanie, również Jagiellonowie dbali o jego dobry stan – ustanowili tu nawet starostwo. Katastrofalny dla warowni – jak i dla całej Polski - okazał się potop szwedzki z połowy XVII wieku i późniejsza wojna północna. Splądrowana warownia nie wróciła już do stanu z czasów swojej świetności. Na początku XVIII wieku zamkowych kamieni użyto do budowy pobliskiego kościoła. Rozpadała się Rzeczpospolita, kruszyła się też warownia. W czasach rozkwitu składała się z zamku dolnego, środkowego i górnego, dwóch przedzamczy i potężnych murów. Do dziś zachowały się zarysy wielu tych budowli, ale najefektowniejsze są dwie wieże: okrągły stołp i kwadratowa wieża, zwana starościańską lub sołtysią. W murach zamku ożywają opowieści o wydarzeniach z jego przeszłości. Najczęściej od ich słuchania cierpnie skóra. Choćby XIV-wieczna historia Maćka Borkowica, wojewody poznańskiego. Miał spiskować przeciwko ostatniemu Piastowi, został także oskarżony o rozbój. Ujęty przez króla, trafił na dno wieży olsztyńskiego zamku, gdzie skonał dopiero po 40 dniach męki głodowej. Dwa stulecia później, w 1587 roku zamek oblegał pragnący polskiej korony Maksymilian Habsburg. Obroną dowodził starosta Kascper Karliński. Kiedy odmówił poddania się, Maksymilian porwał ostatniego z żyjących synów starosty i wraz z mamką wystawił przed szereg atakujących wojsk. Karliński nie zawahał się i podpalił lont armaty... Obecnie zamek jest tłem wielu imprez kulturalnych, w tym turniejów rycerskich. Zarządza nim Wspólnota Gruntowa wsi Olsztyn. Wstęp w jego mury jest płatny.

grupa (256 kB)

Przedostatni etap Orlich Gniazd

Od sierpnia, z PTTK-a nigdzie nie byłem,
W tym czasie po świecie, prywatnie jeździłem.
Wreszcie się doczekałem, to chyba mania,
Chodzi o możliwość, wspólnego śpiewania.
Bo dziś ponownie spotkam, „Wędrowców” kilka gwiazd,
Na kolejnym etapie - Szlaku Orlich Gniazd.
Wyjeżdżamy, o bardzo przyzwoitej porze,
Iwona jest wyspana - choć się nie założę!
Kierowca od razu, do jazdy jest gotowy,
Dziś dojedziemy już prawie, do Częstochowy.
Start w Złotym Potoku, jest atrakcja nowa,
Obsypana kolorem - aleja klonowa.
Cały czas, za czerwonym szlakiem zmierzamy,
Bardzo dużo, świeżych opieniek zbieramy.
(Niektórzy powiadają, że ten grzyb jest „cienki”,
Lecz bardzo dobre, w marynacie są opieńki.)
Heniek chodzi w porębie, zawzięta „cholera”,
Dlatego podgrzybki i prawdziwki zbiera.
Widok jesiennego lasu, jest niesłychany,
Bukowe liście tkają, złociste dywany.
Oprócz oczu, te liście jeszcze uszy pieszczą,
Gdy szuramy butami, zmysłowo szeleszczą …
A szuramy butami! Jak te małe dzieci …
Bo każde szurnięcie, wir wśród liści nieci.
Dochodzimy do kościoła, jak z Ruszczyca,
To Kościół Świętego Idziego, w Zrębicach.
Największy w Jurze, przypomnieć sobie pozwolę,
Jest teraz dziki rezerwat - Góry Sokole.
Obejmuje porośnięte, wapienne wzgórza,
Najwyższy jest Puchacz - lecz to górka nie duża.
Trasa przez ten rezerwat, wyczynia łamańce,
Jest dużo jaskiń krasowych, są też ostańce.
Może byśmy zwiedzili, dziś jaskinię którą?
Koralową, Olsztyńską, Pod Sokolą Górą …
Można zwiedzić również, położoną blisko,
Najgłębszą na Jurze, jaskinię Studnisko.
Gdy piąta godzina, naszego marszu minie,
Widzimy z dala, na wzgórzu - zamek w Olsztynie.
Cieszą się turyści, Panowie i Panie,
Bo choć to ruiny, ale w dobrym stanie.
W osiemnastym wieku, mury rozbierali,
Z tych murów, we wsi Olsztyn kościół zbudowali.
Uprawiał zbójnictwo, lecz mówił, że to nic,
Tu w zamku śmierć poniósł, wojewoda Borkowic.
Austriaccy żołnierze, choć mocno naciskali,
Zamku olsztyńskiego, zdobyć nie zdołali.
Strzela do nich z działa, zamek się dzielnie trzyma,
Choć Austriacy przed sobą, wiodą jego syna.
Obroną zamku, Kacper Karliński dowodził,
Nawet wtedy, poddać zamku się nie zgodził.
W tych pięknych ruinach, nieraz filmowcy byli,
Znane wszystkim filmy, w tej scenerii kręcili.
Ten film, od wielu lat, ma już wymiar ikony,
To - „Rękopis w Saragossie znaleziony”.
Były też inne filmy, jeden z nich upojny,
To - „Hrabina Cosel” i „Demony Wojny”.
Nie wszyscy na górę, do zamku idziemy,
Jest festiwal chórów, posłuchać ich chcemy.
Ten festiwal, od dawna znany już być musi,
Bo oprócz chórów z Polski, są i z Białorusi.
Gdy chóry już kończą, to my się sprężamy,
I nasz popisowy, śpiewaczy występ damy.
Te nasze popisy, chyba się podobają,
Bo członkowie tych chórów, też z nami śpiewają.
(Chyba na naszej „klasie”, dobrze się poznali,
„Wehikuł czasu” - Dżemu, z nami odśpiewali!)
Iwona jest liderem, inni wkoło siedzą,
Kawę, piwo piją i posiłki jedzą.
Wybór hamburgerów, w barze obok mamy,
„Zboczek” i „Ostry jak cholera” - zjadamy.
Biorę zapsę „Rybak”, kosztuje złotych osiem,
To jest zapiekanka, z jarmużem i łososiem.
Na deser turyści, takie smaki mają:
Lody i gofry z owocami zajadają.
A w drodze powrotnej, śpimy nie śpiewamy,
Pękła struna, bez gitary, rady nie damy.

Waldemar Ciszewski - 20.10.2019 r.

Linia
Relacja fotograficzna - Waldemar Ciszewski
Relacja fotograficzna - Eugeniusz Halo
Relacja fotograficzna - Helena Grzywacz
Linia
copyright